Problem
Skontaktowała się ze mną firma instalacyjna, która dwa lata wcześniej wykonywała tę instalację fotowoltaiczną. Po zimie, dokładnie w marcu, falownik przestał pracować. Nie komunikował żadnego błędu — po prostu nie generował energii i nie chciał się uruchomić.
Wcześniej podjęto wiele prób rozwiązania problemu. Przebudowano instalację uziemiającą, sprawdzono ochronę odgromową, wymieniono zabezpieczenia i zmieniano miejsce wpięcia do instalacji klienta. Producent falownika również nie znalazł przyczyny, a nawet dostarczył nowy falownik. Efekt pozostał dokładnie taki sam.
Dlaczego inni nie potrafili rozwiązać problemu
Moim zdaniem problem nie wynikał z braku sprzętu ani z braku znajomości norm. Instalatorzy dysponowali wiedzą, doświadczeniem i aparaturą pomiarową. Mimo to problem nie został rozwiązany, ponieważ analiza zatrzymała się na standardowych testach i typowych hipotezach.
To był przypadek, w którym sam zestaw poprawnych pomiarów nie wystarczał. Trzeba było połączyć oględziny, wywiad i prosty test wykonany we właściwym miejscu i we właściwym momencie.
Diagnoza i wywiad
Po zapoznaniu się z wcześniejszymi działaniami i wynikami pomiarów przyjechałem na miejsce i rozpocząłem oględziny. Równolegle przeprowadziłem wywiad z osobami obecnymi na obiekcie.
Z wywiadu wyniknęło, że właśnie w marcu zakład energetyczny prowadził w pobliżu wymianę linii energetycznej i modernizację napowietrznej linii nN. To była ważna informacja, bo wskazywała, że źródło problemu mogło nie znajdować się w samej instalacji PV, lecz po stronie zasilania obiektu.
Wykonałem test wirowania faz. Instalatorzy twierdzili, że dla tego modelu falownika kolejność faz nie ma znaczenia, ponieważ montowali już wiele takich urządzeń i wcześniej nie obserwowali podobnego problemu.
Na obiekcie przyłączonym trójfazowo przez licznik energii elektrycznej obecne były fazy L1, L2 i L2. Brakowało L3. To była bezpośrednia i rzeczywista przyczyna nieuruchamiania się falownika.
Rozwiązanie
Po potwierdzeniu nieprawidłowości wezwaliśmy pogotowie energetyczne. Zespół potwierdził błąd po swojej stronie — podczas prac modernizacyjnych odpływy na linii napowietrznej zostały błędnie wpięte.
Po korekcie punktu wpięcia zasilania instalacja wróciła do prawidłowej pracy, a falownik natychmiast rozpoczął generację energii elektrycznej.
Efekt biznesowy
Instalacja zaczęła znowu pracować dopiero w listopadzie. Oznacza to, że klient stracił praktycznie cały najlepszy okres produkcyjny, obejmujący wiosnę, lato i dużą część jesieni.
To pokazuje, że nawet pozornie drobny błąd po stronie sieci może unieruchomić całą instalację na wiele miesięcy, a koszt braku właściwej diagnozy jest realny i odczuwalny finansowo.
Wniosek
Ten przypadek nie był problemem „tajemniczym”. Był problemem źle zdiagnozowanym. Standardowe pomiary były poprawne, urządzenia były sprawne, ale nikt nie zadał właściwego pytania: czy po modernizacji sieci zasilanie obiektu na pewno nadal jest rzeczywiście trójfazowe?
W takich sytuacjach sama znajomość przepisów i procedur nie wystarcza. Kluczowe są doświadczenie, umiejętność prowadzenia wywiadu, kojarzenia faktów i sprawdzenia rzeczy prostych, które bywają pomijane właśnie dlatego, że wydają się zbyt oczywiste.